Wszystkie wpisy, których autorem jest anna nasilowska

Polish writer, poet, novelist and literary critic

Jeszcze trochę słów

Dyskont słówciąg dalszy

Kraftować – Krzyś, lat 7 na rodzinnym spotkaniu:

Ciociu, potrafi ciocia kraftować?

Co? Haftować?

Ja też nie wiem. Kraft? – po niemiecku siła. Siłować się?

Od craftrzemiosło? sposób? spryt? – podrzuca Łukasz, informatyk, lat 28.

A, to z gry Minecraftdomyśla się ciocia, bo trochę już w życiu widziała, także na ekranie, a Krzysia zna od pieluchy czyli od pampersa.

Właśnie. I o to chodzi, że jeśli chce się uchronić przed czarownicą, trzeba pić mleko.

Jasne, że trzeba pić mleko! – podtrzymuje chór ciotek i wujów, sącząc wino. Krzyś drąży dalej:

Ale ja nie wiem, jak zrobić, żeby krowa dała mleko!

Widzisz, krowa ma takie wymię, a w nim cztery takie nocycki. Trzeba je tak masować, delikatnie ciągnąć i wtedy płynie mleko. Musisz tylko coś podstawić, wiadro albo przynajmniej kubeksłodko tłumaczy ciocia i spogląda na Krzysia, czy rozumie.

Krzyś jest kompletnie oszołomiony.

Nie, to nie takmówi Łukasz. – Najeżdżasz myszką i klikasz. Prawym przyciskiem a jak nie idzieto lewym. Zawsze tak jest.

Krzyś uspokaja się.

Faktycznie, chodzi o wirtualną krowę. Łukasz wiedział, co mówi.

Ja, z przyzwyczajenia, szukam wyjaśnienia w książkach. Podręcznik do gry Minecraft wyjaśnia, że istnieją dwa rodzaje krów. Krowa zwykła, którą trzeba uderzyć, żeby popłynęło mleko i grzybowa krowa, której trzeba podstawić miskę, bo popłynie z niej zupa grzybowa. Schematyczna grzybowa krowa jest białoczerwona i ma na grzbiecie ze trzy spore grzyby. Grafika jest fatalna, ale tak na oko chodzi o muchomory.

No, ładnie. Kraftujemy sobie od dzieciństwa.

A pamiętasz jak na wsi u sołtysowej krowa?… niosłam cię, żebyś zobaczył….- zaczyna Babcia, ale nikt już nie słucha takich staromodnych historii.

Krzysiowi nie chodziło o krowy. Chciał zaznaczyć, że w tej grze, którą obecnie uprawia, osiągnął już sporo.

Misie pluszowe? panowie z brzuszkiem? czy przyjemniaczkisłodziaczki? Też. Skrót odmali i średniprzedsiębiorcy. Misiów jest dużo, ale są rozproszeni. Reguły gry dyktują rekiny. W przyrodniczym życiu misie z rekinami nie mają konfliktu, ale w społecznymtak.

.

Dyskont – dodatki

Facebookowy – przymiotnik, znaczy: związany z Facebookiem, może być profil, informacja, sposób działania.

-Mam kłopot, jak to napisać po polsku – mówi Basia, wieloletnia redaktorka. Wypadałoby spolszczyć, skoro doszła końcówka. Ale jak? Fejsbukowy? Ale może facebókowy?

-Przez ó? To przesada!

-Jaka przesada, skoro wymienia się na o!

-Nawet na dwa. Musimy dopisać do zasad ortografii, że dwa o nie działają.

Ewa Kołodziejczyk, Amerykańskie powojnie Czesława Miłosza

Książka nagrodzona w 2016 roku Nagrodą im. Tadeusza Kotarbińskiego.

Poprosiłam Autorkę o streszczenie. Oto Jej tekst:

Ewa Kołodziejczyk, Amerykańskie powojnie Czesława Miłosza, Wydawnictwo Instytutu Badań Literackich Polskiej Akademii Nauk, Warszawa 2015, s. 599.

Książka Amerykańskie powojnie Czesława Miłosza jest pierwszą monografią działalności i twórczości poety w latach jego służby dyplomatycznej w Stanach Zjednoczonych. Została oparta na obszernym korpusie nieznanych tekstów Miłosza – zawarta w niej bibliografia podmiotowa jest pierwszym zestawieniem jego spuścizny z tego okresu. Praca obejmuje wszystkie rodzaje pisarstwa, które autor uprawiał w tamtym latach: poezję, korespondencję, dzienniki, eseistykę i publicystykę, krytykę literacką, prelekcje i raporty służbowe, przekłady oraz noty tłumacza. Są to teksty podpisane własnym nazwiskiem, jak też pseudonimami, z których kilka identyfikuję właśnie jako pseudonimy Miłosza.

Głównym celem naukowym rozprawy była rekonstrukcja oraz prezentacja działalności i twórczości poety na tle ówczesnej kultury amerykańskiej jak również w odniesieniu do sytuacji politycznej i kulturalnej w kraju po 1945 roku. Zadanie to wydawało się o tyle pilne, że coraz częściej Miłosz przedstawiany jest jako poeta amerykański – portrety te nie uwzględniają jednak kontekstu powojennego. Tymczasem odsłonięcie pełnego amerykańskiego profilu twórczości Miłosza możliwe będzie dopiero wówczas, gdy refleksję o jego latach kalifornijskich poprzedzi wiedza i namysł nad pięcioleciem spędzonym na Wschodnim Wybrzeżu. Tę istotną lukę w miłoszologii tylko w pewnym stopniu wypełnia Andrzej Franaszek w kilku rozdziałach biografii noblisty, jednak jego praca jest bardziej poddanym fabularnemu napięciu kolażem faktów, niż chronologicznym zestawieniem dokumentów i zdarzeń. Stąd potrzeba uporządkowania, a często wydobycia na światło dzienne oraz omówienia nieznanych szczegółów faktograficznych, a przede wszystkich tekstów, które ukazują całokształt ówczesnych dokonań Miłosza, jak też obrazują jego ówczesne dylematy intelektualne oraz przemiany umysłowe. Amerykańskie powojnie Czesława Miłosza jest próbą wyważonego, opartego na dokumentach z epoki oraz uwzględniającego kontekst historycznoliteracki spojrzenia na noblistę nie tylko jako pisarza, ale też człowieka i jeden z najciekawszych umysłów epoki, uwikłany w polityczne i środowiskowe zależności, jak również w autonarrację.

Podstawę monografii stanowią badania archiwalne przeprowadzone: 1. w Beinecke Rare Book and Manuscript Library w Yale University (tu korespondencja z lat powojennych, odczyty dla publiczności polskiej i amerykańskiej, rękopisy publicystyki i prozy intymnej, przekłady poetyckie z lat 40., autografy wierszy włączonych do Światła dziennego oraz dokumenty osobiste Miłosza), 2. w Archiwum Ministerstwa Spraw Zagranicznych i Archiwum Akt Nowych (zdeponowane tu raporty pozwalają odtworzyć historię jego pracy w Konsulacie Generalnym w Nowym Jorku oraz w Ambasadzie RP w Waszyngtonie.), 3. w Kolekcji Manfreda Kridla w Rare Book and Manuscript Library na Uniwersytecie Columbia, która dokumentuje działalność prelegencką poety, oraz w archiwach The New York Public Library i Library of Congress, zawierających materiały o współpracy z Ambasadą RP, 4. w krajowych archiwach państwowych, działach rękopisów bibliotek i muzeów oraz amerykańskich archiwach uczelni wyższych, instytucji kulturalnych i fundacji.

Monografia składa się z czterech części, poświęconych kolejno: 1. działalności Miłosza jako attaché kulturalnego w Nowym Jorku i Waszyngtonie na podstawie różnych form jego pisarstwa, 2. publicystyce na tematy amerykańskie umieszczanej w prasie krajowej pod pseudonimami i pod własnym nazwiskiem, 3. poznawaniu przez Miłosza głównego nurtu oraz zjawisk pobocznych literatury i kultury amerykańskiej, 4. waloryzacji oraz rewaloryzacji amerykańskiego powojnia, jakie przeprowadzał w twórczości z lat 40. i później.

Zasadą porządkującą w monografii jest następstwo faz Miłoszowskiego poznawania Ameryki, które manifestuje się w kolejnych formach jego twórczości literackiej: od listów, zawierających bieżące komentarze, poprzez publicystykę, będącą pierwszą formą konceptualizacji nowego doświadczenia, krytykę literacką opartą na konfrontacji kategorii intelektualnych i estetycznych Starego oraz Nowego Świata, do poezji syntetyzującej na najgłębszym poziomie różnego typu przeżycia, w tym przekładów poezji, w których następuje fuzja horyzontu europejskiego i amerykańskiego, tworzy się tożsamość podróżnego świata.

Część pierwsza prezentuje w ujęciu biograficznym amerykańskie powojnie Miłosza w ujęciu biograficznym. Oddziałujące wówczas na siebie jednoczesne procesy akulturacji i autoterapii po traumatycznym przeżyciu wojennym stanowią wzajemny układ odniesienia w licznych inicjatywach attaché kulturalnego, co unaoczniam w rozdziale 1. Przedstawiam kolejne fazy życia i działalności Miłosza za oceanem od momentu przybycia do Nowego Jorku do chwili rezygnacji z paszportu dyplomatycznego, mając na uwadze także jego dylematy związane z ze znalezieniem własnego miejsca w związku z inną niż w Europie pozycją pisarza w Stanach Zjednoczonych oraz rozterki osobiste. Nierzadko konfliktowy charakter wspomnianych procesów akulturacji i autoterapii manifestuje się w korespondencji, jak również w prelekcjach wygłaszanych dla audytorium polsko i anglojęzycznego. W analizach odczytów w rozdziale 2. interesują mnie dwa zagadnienia. Pierwsze, to problem komunikacji z Polonią, który wynika z różnic w pojmowaniu tylko pozornie tej samej „wspólnoty wyobrażonej” (w rozumieniu Benedicta Andersona). Drugie, to sposób konstruowania, negocjowania i rewaloryzacji przez Miłosza tożsamości Europejczyka w konfrontacji z publicznością amerykańską oraz jej stereotypowym wyobrażeniem Polaka i Europejczyka w czasie, gdy na nowo definiowano pojęcie Zachodu i wyznaczano jego granice cywilizacyjne. Unaoczniam także, jak wygłoszone przez Miłosza prelekcje obrazują złożony proces klarowania się tożsamości poety oraz jego ostatecznej decyzji o wystąpieniu ze służby dyplomatycznej.

W części drugiej omawiam dorobek publicystyczny pisarza powstały w Stanach Zjednoczonych. W rozdziale 3., w całości poświęconym analizie cyklu Życie w USA, pokazuję, jak Miłosz rozdzielił role dyplomaty, korespondenta prasowego i publicysty, w jaki sposób uprawiał grę z cenzurą oraz jak rozwinął warsztat pisarski, między innymi dzięki przejęciu amerykańskich strategii, technik i stylów dziennikarskich. Zestawiając opinie wyrażone w korespondencjach dla „Odrodzenia” oraz raportach dyplomatycznych, wydobywam, o ile to możliwe, rzeczywiste poglądy polityczne, ekonomiczne, społeczne i kulturalne twórcy, ukształtowane w latach 40. Choć Miłosz uważał tę formę pisarstwa za doraźną i użytkową, dowodzę, że była ona także miejscem klarowania się jego ważnych przekonań, np. o relacji między centrum i prowincją, na temat erozji wyobraźni religijnej, mechanizmu lawiny w polityce. Ukazuję, w jaki sposób – poprzez obserwacje bieżących zjawisk o rozmaitym charakterze – pisarz osiąga głębsze rozumienie Ameryki i jej światowej roli w XX wieku.

W rozdziale 4. unaoczniam, jak publicysta, traktujący ten rodzaj pisarstwa w duchu mediacji między kulturami oraz formacjami umysłowymi (w rozumieniu Daniela-Henri Pageaux), stopniowo odchodzi od takiej formy dialogu z czytelnikiem na rzecz diagnoz i prognoz, w których medytuje nad zjawiskami dejà vu i rekurencji w kulturze, nierównoległością jej rozwoju w różnych miejscach, możliwością dostępu do przeszłości oraz jej rozumienia – a było to możliwe wyłącznie dzięki konfrontacjom aktualnego momentu/stanu kultury w USA z jego europejskim doświadczeniem.

Część trzecia omawia Miłoszowskie fascynacje literaturą obcą, głównie amerykańską, w języku angielskim. W rozdziale 5. szczegółowo rekonstruuję proces poznawania przez niego poezji i prozy anglojęzycznej: opisuję jego okupacyjny projekt antologii poezji angielskiej, udział w życiu literackim Wschodniego Wybrzeża oraz kontakty z czołowymi twórcami amerykańskimi tego okresu, analizuję jego znajomość amerykańskiej literatury o tematyce wojennej (na podstawie listów, publicystyki, krytyki i notatek rękopiśmiennych). W publikowanych przez polskiego pisarza portretach prozaików amerykańskich wyświetlam źródła, z których czerpał inspiracje – kwestię tę ujmuję jako przykład swoistej „pracy tekstem” w rozumieniu Ryszarda Nycza.

W tej części książki podejmuję też problem akumulacji doświadczenia, którą Miłosz bardzo wcześnie uczynił zasadą swojej twórczości – dowodzę, iż choć zaraz po wojnie zetknął się z szeregiem nazwisk oraz utworów, wiedzę tę zachował na później, gdy zostanie poddana oczyszczeniu przez czas. Z tego wynikają zmiany w jego późniejszych hierarchiach zjawisk literackich oraz ujawnia się praktyka zacierania śladów rzeczywistych wpływów, opisana przez Harolda Blooma w odniesieniu do poetów anglosaskich. Śledzę przejawy tej praktyki w szkicach o literaturze amerykańskiej, z których część pozostała w maszynopisach, część opublikowana w prasie krajowej w latach 40. nie doczekała się przedruku, część zaś, włączona do Kontynentów, znajduje się w takim sąsiedztwie tekstów w antologii, że zyskuje nieco inny wydźwięk.

Wykazuję, że około 1948 roku poeta czyni przekład uprzywilejowanym sposobem upowszechniania literatury obcej. Za Jerzym Jarniewiczem interpretuję jego wybory translatorskie jako formę przekraczania kanonu – dowodzę, że Miłosz byłby tu prekursorem myślenia w kategoriach wspólnoty The Black Atlantic. W jego tłumaczeniach dostrzegam także formę swoistego wallenrodyzmu, uprawianego w realiach cenzury zaostrzonej po 1949 roku. Wydobywam związki jego własnej twórczości z wierszami, które tłumaczył. Unaoczniam, że – podobnie jak w przypadku innych tekstów – dokonuje on rekontekstualizacji przekładów, umieszczając je w coraz to nowych układach antologii, a także ingerując w swoje dawne noty tłumacza.

Konkluzje z rozdziału 5. łączą się z problematyką rozdziału 6., w którym omawiam fascynacje Miłosza twórczością czarnoskórych i rdzennych Amerykanów, jego spotkania z innością oraz próby przełożenia jej na znajomy język opisu. Interesuje mnie, jak poeta porusza się na przecięciach głównego nurtu kultury amerykańskiej (wówczas reprezentowanego przez białych) z jej peryferiami, jaki język wypracowuje w odniesieniu do obserwowanych i doświadczanych zderzeń kulturowych, budując niezwykle wcześnie świadomość postkolonialną – ujmuję tę kwestię jako część procesu poznawania Ameryki, ale również w odniesieniu do sytuacji politycznej za żelazną kurtyną. Pokazuję, jak w polskich realiach propagandy antyamerykańskiej twórca posługiwał się „kwestią murzyńską”, by prowadzić z krajowym czytelnikiem poufny dialog o wolności oraz sposobach walki o jej odzyskanie.

Część czwarta skupia się wokół zagadnień ocen powojnia amerykańskiego, które można znaleźć w twórczości Miłosza. W rozdziale 7. analizuję, jak kilkakroć zmieniany przez autora układ wierszy w Świetle dziennym tworzy nową opowieść o jego przeżyciach zaraz po wojnie. Wychodząc od klasycznych już odczytań tomu (Jana Błońskiego, Zdzisława Łapińskiego, Mariana Stali), dowodzę, że na poziomie kompozycji jest on precyzyjną konstrukcją, a zarazem propozycją nowego ujęcia doświadczenia, wolną od pierwotnych niekonsekwencji i chwiejności widocznych w układzie chronologicznym, jest także medytacją na temat władzy pojmowanej głębiej niż jako aktualny system komunistycznej opresji.

Analogicznie, w rozdziale 8. odsłaniam proces oczyszczania pamięci oraz klarowania przekonań na przykładzie Notatnika amerykańskiego, który, umieszczony w Kontynentach, stanowi skróconą i na nową ułożoną całość powstałą z trzech osobnych tekstów ogłoszonych w „Nowinach Literackich”. Przeprowadzone „rozmontowanie” Notatnika pozwala uchwycić główne strategie, jak również intencje autora w tworzonej w latach 50. narracji o przeżyciach lat 40. – odnoszą się one w równym stopniu do konstrukcji całej części Ameryka, będącej centralnym ogniwem Kontynentów.

Dopełnieniem tych refleksji jest ostatni rozdział, w którym śledzę kolejne rewaloryzacje amerykańskiego powojnia w późniejszej twórczości Miłosza, ze szczególnym uwzględnieniem Rodzinnej Europy, korespondencji z Melchiorem Wańkowiczem, Tomaszem Mertonem, wywiadów-rzek z Renatą Gorczyńską i Aleksandrem Fiutem, Roku myśliwego oraz Abecadła. Unaoczniam, jak noblista konstruuje własną biografię poprzez retusz oraz interpretację przeszłości z perspektywy upływu lat, także wobec dylematu, który najlepiej rozumiał on sam: iż akt rozpamiętywania przeszłości nie przybliża do niej w zadowalającym stopniu, dlatego domaga się ponowienia, co z kolei prowadzi do powstania kolejnego – jak nazywa Abecadło Marek Zaleski – „prawdziwego zmyślenia”.

Jednocześnie jednak książka wychodzi naprzeciw stwierdzeniu autora z Roku myśliwego, jakoby zrozumienie jego amerykańskiego pięciolecia w oparciu o utwory z tego okresu było niemożliwe. Jeśli prezentacja działalności oraz dorobku pisarskiego nie daje takiego wglądu w przeszłość, o jakim myślał on sam, jeszcze w Rodzinnej Europie marząc o posiadaniu „oka teleskopicznego”, dostarcza niezbędnej wiedzy historykom literatury i otwiera miłoszologom nowe pola badań.

 

Dyskont slow -uzupelnienia

 

outsourcing – w Anglii temat outsourcingu, pojawiający się w polskim reportażu (który pobieżnie streszczam moim znajomym), wywołuje zdziwienie.

– Więc u was to dotyczy sprzątaczek? – pyta Patrick. – Waszych?

-Tak, sprzątaczki, pielęgniarki, ochroniarze – wyjaśniam. Firma nie zatrudnia pracowników, ale podpisuje umowę z inną firmą, która nie ma pracowników, wszystkim daje czasowe umowy, płaci za pracę jak chce i kiedy chce, poza tym pracujący nie mogą korzystać z ochrony w razie choroby a o urlopach lepiej, żeby zapomnieli, bo i tak ich nie będzie stać.

Patrick z niedowierzaniem kręci głową.

– U nas w Anglii outsourcing znaczy, że jakieś usługi wykonywane są za granicą, najczęściej w innej strefie czasowej. Na przykład infolinia banku jest obsługiwana w Indiach…

Nie będę się z nim kłócić, w końcu jest doświadczonym emerytem i na dodatek byłym wydawcą czyli specjalistą od słów.

– O tak! to mogą być na przykład ubezpieczenia – dodaje jego żona – Ja to miałam! Dzwonię, słyszę głos, o, jaki akcent, po prostu niewyobrażalny, i co ten głos mówi: witamy serdecznie missis, mamy dla niej świeżą polisę na życie…

-O, z Indii nie widać, z kim się rozmawia … – próbuję wyjaśniać.

– To nie jest usprawiedliwienie!

Straszne zamieszanie z tym outsourcingiem. Trudno się przebić z polskim tematem, skierować uwagę rozmówców na biednych pracujących w Polsce dla szacownych instytucji, ale nie mających szans na zatrudnienie w nich.

Wszelka dyskusja nie ma sensu, bo przecież nie można Anglików uczyć angielskiego. Pozostają przy problemie złego akcentu i ekstrawaganckiego użycia słowa missis czyli nietaktu, jaki się trafił pracownikowi infolinii w Indiach czy Bangladeszu.

Nasza rozmowa świadczy o tym, że polgielski jest specjalnym narzeczem i znajomość zwykłego angielskiego do zrozumienia polskiej wersji jest warunkiem niewystarczającym.

 

„Dyskont słów” – nowe hasła

Aquapark albo park wodny czyli basen+ , zespół basenów z atrakcjami typu zjeżdżalnie, bicze wodne, wanny jacuzzi, sauna i masaż. Miara ambicji miast i miasteczek, oferta rozrywki dla mieszkańców i atrakcja dla turystów. Nie zawsze działa jak magnes, gdyż zwykle aquaparki wyglądają bardzo podobnie i oferują bardzo podobne atrakcje. W Słupsku uzyskanie części funduszy na budowę aquaparku nieomal doprowadziło do bankructwa miasta, które popadło w ogromne kłopoty finansowe, nie mogąc dokończyć budowy. Zdesperowani mieszkańcy w listopadzie 2014 wybrali na prezydenta miasta Roberta Biedronia, znanego działacza LGBT, który prezentował się jako człowiek skromny, używający roweru i nie mający nic wspólnego z poprzednim prezydentem, który rozpoczął budowę. Niestety, z pustego i Biedroń nie naleje, rozgrzebana inwestycja miejska nadal wymaga nakładów a słupski aquapark jest wyjątkowo rozrośnięty. W czerwcu 2015 walczący z recesją gospodarczą Słupsk szukał 24 milionów na zaległą zapłatę dla wykonawcy prac.

Biegactwozamiast jogging. U przeciwników stylu życia liberalnej inteligencji biegactwo zastępuje odczasownikowebieganiejako zbyt neutralne. Biegactwo brzmi jak groźny objaw (np. bielactwo) i oznaczać ma groźną przypadłość polegającą na szerzeniu się mody na zdrowy tryb życia u cyklistów i zwolenników wegetarianizmu.

Sklep stacjonarnyprzeciwieństwo sklepu internetowego. Analogowy lokal z analogową obsługą, która musi znosić to, że całkiem rzeczywiści klienci mogą chcieć towar pomacać albo przymierzyć.