Co sprawia przyjemność?

Sei Shonagon, japońska dama dworu, żyła w latach 965 – 1024. Za czasów Mieszka Pierwszego i Bolesława Chrobrego.

Pozostały po niej „Zapiski spod wezgłowia”, rodzaj dziennika. Pyta w nim co jest przyjemne? co przerażające? a co eleganckie.

I ja mogę siebie zapytać.

Patrząc wstecz na to, co chce mi się zapisywać, najprzyjemniejsze są rzeczy ulotne a niespodziewane. Przypadkowe rozmowy, które przynoszą coś istotnego. Przypadkowe spotkania. Dni, które nagle wypełnia uśmiech. Czysty dar losu.

Ale jeśli tak, to przyjemność lektury wspaniałej, świeżej książki nie należy do tego najszlachetniejszego gatunku: lekturę trzeba wybrać, zaplanować. I ta przyjemność jedynie naśladuje sprzyjającą lekkość prawdziwej niespodzianki, tej niewykreowanej. Za to, jeśli naśladuje dobrze – jest łatwiej osiągalna. Czeka, trwa. Bo tej życiowej niespodzianki nie da się zaplanować ani sprowokować. Składa się na nią także dobry nastrój, gotowość i czysty traf.